piątek, 12 maja 2017

"W rytmie passady" Anna Dąbrowska - RECENZJA


Czy jeden niewłaściwy dotyk może zmienić całe życie?






"W rytmie passady"
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Ilość stron: 392
Data wydania: 24.04.2017r.







"W rytmie passady" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i sięgając po ten tytuł, byłam przekonana, że to będzie kolejna piękna historia, w której wątek romantyczny odgrywa główna rolę. W dodatku jednym z elementów powieść jest taniec, można by nawet uznać, że głównym, zatem sama przyjemność prawda? Jednak nie dostałam tego, na co liczyłam, ale wiecie co? Ta historia była znacznie lepsza....

Autorka już od pierwszych stron wrzuca nas na głęboką wodę, wpadamy w sam wir wydarzeń. Daje nam nadzieję na cudowną historię, by po chwili strzaskać nasze biedne serce na tysiąc kawałeczków i ponownie je skleić, ale tylko po to, aby na końcu zadać ostateczny cios. To pierwsza polska powieść z gatunku  New Adult, która wywołała u mnie tak wiele emocji i sprawiła, że przy zakończeniu się wzruszyłam, jednak sama nie wiem, czy ze szczęścia, czy ze smutku, bo tego zakończenia chyba nigdy autorce nie wybaczę.


Poznajemy maturzystkę Julitę, która nie jest typową nastolatką. Nie interesuje się chłopakami, nie chodzi na imprezy, woli zostać w domu i zająć się wypełnianiem czarnych konturów kolorami. Niestety 3 lata temu doświadczyła ogromnej krzywdy ze strony bliskiej osoby. Uraz jaki jej pozostał nie pozawala na normalne funkcjonowanie wśród rówieśników. Bo dla Julity najgorszym wrogiem jest dotyk. Jednak dziewczyna chce iść na przód, dlatego razem z najlepszą przyjaciółką uczęszcza na zajęcia zumby, by nieco zmienić swoje dotychczasowe życie. 

Jest jeszcze Marcel, mężczyzna do którego wzdychają wszystkie kobiety. Instruktor tańców latynoamerykańskich, który ledwo wiąże koniec z końcem. Niestety popadł w pewne długi, a w dodatku jego matka jest poważnie chora, dlatego Marcelowi nie pozostaje nic innego jak za namową przyjaciela Kuby, wziąć udział w konkursie tanecznym i wygrać główną nagrodę, dzięki której będzie mógł pomóc matce. Ambitny młody człowiek o wielkim sercu, który niestety będzie musiał być niezwykle silny, aby przetrwać to co zgotował dla niego los. 

Marcel i Julita nie mieli prawa się poznać, jednak Kuba maczał w tym palce, bo według niego Julita jest idealna do kizomby, tańca konkursowego i to właśnie dzięki niej Marcel ma szansę na wygraną. 


Julita to silna młoda kobieta, niestety strach, który w niej zamieszkał nie pozwala jej żyć. Uczepił się jej od środka i powoli zabija, sprawia, że w chwili zagrożenia, bliskości drugiej osoby, targają nią konwulsje i już nic nie jest takie jakie być powinno. Marcel nie ma bladego pojęcia z czym będzie musiał się zmierzyć, aby nauczyć swą nową partnerkę konkursowego tańca.

Autorka w piękny sposób pokazuje nam jak małymi kroczkami druga osoba może pomóc człowiekowi zebrać się i pokonać jego strach. Jak myślicie, czy Julicie się uda? Coraz częstsze spotkania z Marcelem sprawiają, że Julita pragnie zwalczyć swój lęk. Ten nowy chłopak działa na nią niezwykle kojąco, jest nim zauroczona, pragnie mu pomóc i zrobi wszystko by tylko nie uciec do łazienki przy kolejnym fizycznym spotkaniu. 
Czeka nas dużo uczucia, cierpliwości jak i bólu, którego doświadczą nasi bohaterowie. Jednak to dopiero początek góry lodowej, którą będziemy musieli przełknąć wraz z następnymi stronami powieści.


Autorka sprawi, że będziemy cieszyć się szczęściem Julity i Marcela, oraz płakać z powodu tego co los dla nich przygotował.

Jednak to nie wszystko, bo kiedy pewne tajemnice i układy wyjdą na jaw, nie będzie przyjemnie. Julita będzie musiała zadecydować co zrobić. Do tego jeszcze szalony Kuba, który tylko wszystkim mąci w głowach. Dziewczyna będzie walczyć z demonami przeszłości, a Marcel stanie się tym komu zaufa, jednak czy po tym wszystkim o czym się dowiedziała, będzie w stanie mu ponownie oddać swoje serce? 

Natomiast Marcel będzie musiał zmierzyć się ze stratą bliskiej mu osoby, niestety w wyniku czego utraci coś równie cennego. Czy uda mu się wszystko naprawić?

Zakończenie było tak emocjonujące, druzgoczące i tak szybkie, że nie mogłam uwierzyć w to co tam się wydarzyło. A miało być tak pięknie..., jednak czy w życiu jest zawsze tak kolorowo? Nie jest, prawda? I właśnie dlatego historia tej dwójki sprawi, że zatrzymamy się i pomyślimy nad życiem. A los osób bezdomnych nie będzie nam już tak obojętny. Bo przecież życie każdego człowieka usiane jest masą dobrych i tych złych chwil, dlatego nigdy nie powinniśmy oceniać nikogo po wyglądzie, gdyż nie mamy bladego pojęcia o tym, co go spotkało.

"W rytmie passady" to historia, która wzrusza, pokazuje siłę uzdrawiania jaką ma taniec, ale i pozostawia po sobie ślad. Historia, która daje do myślenia. Sprawia ból, ale i radość. Jednak nie wszyscy będą mieli tę szansę na szczęście.

Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Koniecznie musicie się dowiedzieć! Nie jest to kolejna banalna historia miłosna. To historia, którą napisało życie.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

9 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem, że historia polskiej autorki tak bardzo ci się spodobała. Miałam mały pokaz przedremierowy na twoim instastory i już wtedy wiedziałam, że recenzja będzie pozytywna, jednak nie sądziłam, że tak bardzo! Uwielbiam motyw tańca w książkach, a skoro jest taka dobra, to z chęcią się za nią rozejrzę!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ukochana książka <3


    zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że również Ci się podobała :)

      Usuń
  3. Również się cieszę, że Passada przypadła Ci do gustu. <3
    I Ania ma rację... Rety, jakie piękne zdjęcia zrobiłaś! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Zatem również bardzo dziękuję Ani, chociaż nie mam pojęcia o kim mowa :(

      Usuń
  4. Mam ją u siebie i nie umiem się doczekać aż zacznę czytać :D Zapowiada się naprawdę nieźle :D

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie daje mi spokoju to emocjonujące zakończenie, które podkreśla się chyba w każdej recenzji. Doprawdy nawet wolę sobie nie wyobrażać co takiego się stało... Koniecznie muszę przeczytać :)
    Pozdrawiam!
    http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń